Rozpoczął się marzec. Małymi krokami nadchodzi wiosna.. bardzo małymi.. malusieńkimi.. U mnie -3*C i 20cm śniegu. Przeczytałam gdzieś, że w tym roku zima jest jak student przed sesją, w 2 dni próbuje nadrobić pół roku. Trudno się z tym zdaniem nie zgodzić. Pomijając mróz za oknem chcę przypomnieć, że nadszedł czas sadzenia nasionek pomidorka. U mnie na parapecie już coś się dzieje. Przyznam, że nie mogłam wytrzymać do daty 15 marca – która wyznaczona jest na początek sadzenia.

W tym roku zaczęłam wcześniej zachwycona słoneczkiem i miłym ciepłem w początkach tego miesiąca.

Sadzenie.

Kupiłam 2 rodzaje pomidorków: maskotkę i cherry. Zasadziłam 3 marca. Użyłam ziemi „do wysiewu”, akurat takową posiadałam. Do jednej doniczki wrzuciłam po jednym opakowaniu, będę rozdzielać jak urosną. W tamtym roku moje pomidorki miały mocną wolę przetrwania, zniosły obcinanie oraz przesadzanie po kilka razy. Niektóre (przez ich ogromną ilość) trafiły pod siatkę w ogródku, co nie wystarczyło, aby je unicestwić. Nie wydaje mi się, aby rozdzielanie zadziałało na ich korzonki drastycznie i im zagrażało. Niestety nie spotkałam się jeszcze z nikim w moim otoczeniu zajmującym się tym samym co ja, a więc jestem samoukiem.. Może powinnam sadzić je w mniejszych ilościach lub inaczej? Nie wiem, ale na razie mi się sprawdza.. :)

Aktualnie jest 16 marca, czyli równo 2 tygodnie od zasadzenia. Jestem zachwycona szybkością wzrostu, nie spodziewałam się tego. Już zaczynam myśleć o nowych doniczkach. Mam nadzieję, że nie zrobiłam źle, sadząc je wcześniej niż trzeba. Docelowo będą znajdowały się na balkonie. Podlewałam różnie, początkowo po zasianiu dość mało, byleby miały mokro i aby nie przelać, aktualnie co 2 dni.

 

Za co lubię pomidorki? Można powiedzieć, że jestem dziwną osobą. Nie znoszę pomidorów! Nie jem ich i raczej się do nich nie przekonam. Sadzę je dlatego, że są bardzo wytrzymałe na warunki jakie im serwuję, są bardzo wdzięcznymi roślinkami, no i mój Kochany je uwielbia. Sama mam z tego tylko masę radości z podlewania, przesadzania oraz obserwacji.  Tylko.. :)

Trochę zdjęć. Tak wyglądają pomidorki na dzień dzisiejszy:

pozdrawiam, Lusia.