Niedawno zastanawiałam się nad kupnem czytnika. Jako, że jestem osobą, która namiętnie pochłania książki rozważałam czy nie będzie to dla mnie wygodniejsze. Wiadomo.. większy dostęp do wielu książek nie ruszając się z łóżka, nowości o połowę tańsze niż „papierowe” (choć nie zawsze!). Nie musiałabym dreptać do biblioteki, przeglądać masę opisów książek po czym po 10 minutach pytać bibliotekarkę co mi może polecić, bo nie wiem na co się zdecydować. Zaczęłam przeglądać sklepy internetowe i fora, próbując ogarnąć czym mam się kierować przy kupnie czytnika. No i jak wiadomo.. opinii tyle ilu ludzi, a i na forach nic konkretnego. Aby ułatwić Ci trochę wybór, jeśli też myślisz o czytniku, napiszę na co się zdecydowałam i dlaczego.

Pierw zaczęłam odwiedzać sklepy komputerowe i większe markety, aby zobaczyć jak taki wynalazek wygląda „na żywo”. Trochę bałam się, że mogę nie przyzwyczaić się do wersji elektronicznej książki. Wiadomo, papier, zapach nowości, pierwsze zaginanie nowych kartek oraz radość, gdy po paru godzinach zaczynam zbliżać się do końca. Oczywiście większość książek, które pochłaniam pochodzi z miejskiej biblioteki, ale bywa, że po przeczytaniu naprawdę dobrej książki pragnę ją mieć. Co z tego, że już ją znam! Chcę ją mieć na półce, aby móc polecić, pożyczyć czy wrócić do niej po roku, gdy zapomnę o czym była. Powiedz, że też tak masz? :)

Tak więc odwiedziłam paręnaście sklepów i byłam zawiedziona. Przeważnie w jednym markecie znajdują się 1, góra dwa egzemplarze. Z góry Ci mówię, jeśli wiesz jak wygląda taki czytnik, nie szukaj po sklepach, szkoda czasu. Przerzuciłam się na www.

Najpopularniejszy: Amazon Kindle 5 w średniej cenie 500 zł.
Najtańszy produkt: Manta EBOOK 01 w cenie 247 zł (11. miejsce w rankingu popularności).
Najdroższy produkt: Onyx Boox X61S w cenie 1269 zł (13. miejsce w rankingu popularności).
Onyx Boox M92 jest oferowany w największej liczbie sklepów – 28 – w cenie 1199 zł.

Znalazłam dwa fajne rankingi produktów. Warto się z nimi zapoznać.

Pierwszy ranking. >>KLIK<

Drugi ranking. >>KLIK<<<

To co pierwsze rzuca się w oczy to miejsce pierwsze, które jest niezmienne: Amazon Kindle 5.

*

Na co należy zwracać uwagę? – ekran.

Po pierwsze jeśli zależy nam, abyśmy mogli czytać bez uczucia zmęczonych oczu po pół godziny, czytnik nie może być kolorowy! To jest właśnie zaleta tych produktów, wyposażone są w ekran e-ink. Jest to tzw. papier elektroniczny, który pobiera energię tylko przy zmianie strony. Jest to wielkim plusem, ponieważ baterię w takich czytnikach ładuje się raz na miesiąc lub nawet 2 (zależnie od ilości czytania).

Ja wybrałam Kindla 5. Dlaczego?

  • Jest to jeden z najtańszych czytników, oferujący dość dużo w zamian.
  • Świetny, niepowtarzalny format .mobi, w którym są wszystkie moje książki. Chodzi o to, że tekst jest ciągiem, nie podzielony na żadne strony jak np. .pdf. Mogę ustawić sobie wielkość czcionki, odstępy między słowami, literami, wierszami i akapitami, a nadal nic się nie sypie. Jedni uważają, że mało jest książek w .mobi. Cóż jeśli nie udaje mi się znaleźć tego formatu ściągam w .pdf i programikiem Calibre konwertuję na .mobi. Żaden problem! :D
  • Ogromna księgarnia Kindle. Niestety nie zaglądałam tam, ponieważ wątpię czy znajdują się tam jakieś polskie książki. Dla ludzi, którzy chcą spróbować poczytać np. w języku angielskim, polecam.
  • Wiele książek oferowanych za darmo.
  • Najlepszy obecnie wyświetlacz na rynku, czyli e-ink Pearl i szybkie działanie urządzenia.
  • Dostępny jest również słownik Oxford – przy czytaniu książek obcojęzycznych.
  • Gwarancja – 1 rok, lecz jeśli się zepsuje, lub ty zepsujesz odnosisz do sklepu i dostajesz nowy! Tego nie pobije, żadna inna firma.
  • Wbudowana przeglądarka oraz Wifi.
  • Bardzo lekki – chyba najlżejszy.

Jaki minus? W Polsce wiele kupowanych książek jest w DRM ePub czyli formacie, którego Kindle nie czyta. Jest to zabezpieczenie przed rozpowszechnianiem. Można sobie z tym jednak poradzić. Wiele firm aktualnie rezygnuje z tego rozwiązania, ponieważ słyszałam, że ponad 60% czytników w Polsce to Kindle.

No i menu angielskie. Jednak jest na tyle proste, że nie trzeba znać angielskiego, aby szybko się w nim połapać.

Wiele osób narzeka także na brak kart pamięci. Też się tym trochę martwiłam, ale tak naprawdę 2GB, które oferuje Kindle 5 to i tak dużo i wątpię, że kiedyś mi braknie. Dla porównania: moje książki mają od 70kB do max 3 000kB, lecz średnio to jakieś 700kB.

1 GB = 1 048 576 kB a gdzie tam 2 GB ;D

 

Podsumowanie.

Swojego Kindle nie zamieniłabym na żaden inny. Jest szybki, nie zostawia śladów po poprzednim tekście (co też już widziałam na innych), bateria trzyma bardzo długo. W mgnieniu oka się na niego przestawiłam, nie tęsknię za papierowymi książkami. Nie przeszkadza mi mały 6 calowy ekranik. Patrzyłam na 10-cio calowe, lecz teraz wiem, że męczyłoby mnie czytanie tak dużej ilości tekstu na raz. Zmiana stron sprawia mi dodatkową frajdę ;D

Wczoraj zakupiłam książkę papierową. Zdziwiła mnie moja reakcja! Książka wydała mi się duża, nieporęczna, ciężka no i zaginanie świeżych kartek zaczęło mnie denerwować :) ah ta wygoda.

Zapomniałam wspomnieć, że wyświetlacz e-ink dobrze czyta się nawet w mocnym świetle słonecznym na dworze. Nie ma tego problemu co przy laptopach czy komórkach. Zastanawiałam się także nad Kindlem z klawiaturą.. ale tak naprawdę po co mi to? Przez klawisze produkt jest większy i cięższy no i hmm? Pisałabym po książkach? Robiła notatki? Rzadko i wątpię.. :)

pozdrawiam, Lusia.